14 listopada 2018r. Imieniny: Rogera, Serafina, Agaty
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Jak rozumują pp. Bauman i Obirek

http://www.czasgarwolina.pl           Wydawnictwo Literackie opublikowało ciekawą książkę pokazującą sposób rozumowania przeciwników myślenia klasycznego. To "Rozmowy o Bogu i człowieku" Zygmunta Baumana i Stanisława Obirka. Pierwszy - to profesor socjologii, były oficer polityczny KBW, a więc były (?) "kapłan kościoła marksistowskiego"; drugi - literat i ksiądz katolicki, który rzucił sutannę.

        Rozmowa między nimi jest spokojna i szczera, jak to rozmowa między dwoma przyjaciółmi, których do zbliżenia doprowadził podobny sposób rozumowania. Dzięki temu książka odkrywa system pojęciowy obydwu lewicowych intelektualistów.

           "Stanisław Obirek: Nasze drogi do agnostycyzmu są odmienne. Ja przez lata trwałem w systemie, choć odczuwałem jego niedogodności. Wierzyłem, że można go zmienić od wewnątrz. Aż tę wiarę utraciłem./.../

           Zygmunt Bauman: ... z dwóch różnych miejsc startując, wylądowaliśmy wszak na tym samym polu. Mam wrażenie, że rozumiemy się nawzajem w pół słowa i że każdy z nas uznaje pisma drugiego za "intrygujące"; a chyba właśnie dlatego tak się dzieje, że podobne obawy, podobne sprzeciwy i podobne ciągoty /.../ trasę naszej duchowej wędrówki wyznaczyły. A była to trasa od monologu do dialogu czy polilogu, od zadufkostwa posiadacza jedynej prawdy do wstrzemięźliwości świadka wielości ludzkich prawd, od m o n o t e i z m u do... tak właśnie: p o l i t e i z m u. Jak to sobie dziś, oglądając się wstecz, tłumaczę: "niedogodności", o których wspominasz, płynęły z okopania się każdego z Kościołów w twierdzy własnej racji, z zatrzaśnięcia wrót twierdzy na wszystkie inne racje, na wszystko to, co się z własną racją pogodzić nie da, oraz na wszystkich tych, którzy o nieomylności i bezgrzeszności owej racji nie byli przekonani - a wreszcie z przyzwolenia na odmowę prawa innowiercy do sprzeciwu i na pogardę dla innego: na upokarzanie i banicję, a w ostatecznym rachunku także i unicestwienie inaczej myślących czy inaczej wierzących. Nad zatrzaśniętymi wrotami wspomnianej twierdzy wypisano: Jeśli Boga nie ma, wszystko wolno. A powinno się było, zgodnie z logiką rzeczy wypisać: Jeśli mój Bóg jest jeden, to człowiekowi, który jest o tym przeświadczony, wolno pozwolić sobie na wszystko wobec tych, którym owego przeświadczenia zabrakło.

            Agnostycyzm, krótko mówiąc przynajmniej taki, jakiego i w Twoim, i w moim przypadku się domyślam - to nie antyteza religii, czy nawet Kościoła. To antyteza monoteizmu i Kościoła zamkniętego." /.../

            Kilka słów komentarza od monoteisty.

            Prawda (= Bóg) istnieje i jest jedna - odkryli klasycy filozofii: Sokrates, Platon, Arystoteles. To współbrzmi zgodnie z objawieniem religijnym udzielonym Mojżeszowi: boskim "Ja Jestem Który Jestem", czyli "mnie różni od bożków to, że istnieję". Jan Ewangelista opisując po grecku swoje spotkanie z Chrystusem użył sokratejskiego pojęcia Logosu (Słowa, Sensu, Wiedzy, Nauki) "Na początku był Logos, i Bogiem był Logos ...". Z Logosu wypłynął świat logiczny.

            Na tym przeświadczeniu (które Bauman nazywa zadufkostwem) oparta jest cywilizacja Zachodu, i jej klasyczna myśl filozoficzna, prawna, teologiczna i naukowa. System cywilizacyjny, jak każdy system, jest układem wartości powiązanych i współzależnych - i nie można anulować jego bazowego założenia wierząc, że jednocześnie bez szwanku pozostaną dobrodziejstwa możności logicznego zrozumienia i poznania praw świata, więc i jasnego prawodawstwa, paradygmatu nauki, wolności jednostkowego człowieka od żądań władzy uzurpującej sobie status wszechmogącej. Świat dominującego politeizmu musiałby automatycznie na powrót być światem z centralnym miejscem w wyobraźni zbiorowej dla sędziującego w nim "boskiego cezara" i "chińskiego boga" - cesarza, i uzależnienia praw jednostkowego człowieka od potrzeby/kaprysu władzy. I właśnie dlatego prawo Feliksa Konecznego "Nie można być członkiem dwóch cywilizacji jednocześnie"- określa dla wolnych ludzi konieczność niezgody na politeizm przestrzeni publicznej. W niej powinien królować monoteizm uznania transcendentnej Prawdy i praw osoby. Jeśli taki "monoteizm" nie zostanie uznany – powtarzam - zapanuje zachcianka władzy sofistycznie uzasadniającej każde swe żądanie, łącznie z postulatem redukcji zaludnienia Ziemi o 3/4. Dla cynicznych macherów polityki "politeizm" to wymarzone środowisko.

           W systemie klasycznym nie chodzi o narzucenie swego monologu, ale o przyjęcie jednego logicznego języka, w którym będzie prowadzony dialog czy "polilog". Powtarzam z pamięci za Leszkiem Kołakowskim: z człowiekiem nierespektującym świadectwa Sokratesa nie ma o czym mówić. (Lewicowych intelektualistów trafnie nazwał "gęgaczami" Janusz Szpotański, bo jeśli Prawdy "nie ma", ludzkie wypowiedzi są zaiste jeno gęganiem mniemanologów).

          Kolejna sprawa. Bóg - ten, który naprawdę jest - nie jest "mój" czy "jego", lecz "nasz, który jest w niebie". Subiektywizm profesora Baumana, zakładającego niemożność uznania przez wszystkich ludzi obiektywnego istnienia pojmowanego przynajmniej deistycznie Boga i transcendentnej Prawdy, jako zasady istnienia z której wypływają logicznie niepodważalne konsekwencje, prowadzi do postulowania nieszczerej neutralności jaka miałaby zapanować w płaszczyźnie międzyludzkiej, a de facto do pogaństwa w pakiecie z nowoczesnymi formami niewolnictwa i komfortem bezpiecznego więzienia.

           To, że Prawda jest jedna nie rodzi konieczności nietolerancji między ludźmi. Jak zauważył Józef Ortega y Gasset każdy człowiek widzi ją z innego punktu widzenia, z innej perspektywy, postrzega Ją inaczej. Ten perspektywizm pozwala zhierarchizować poglądy innych ludzi i uznać, że inne postrzeganie Prawdy i Boga - przez ludzi religijnych czy wierzących w bezosobowy absolut bezwyznaniowców - dotyczy tego samego Źródła, tylko inaczej widzianego. Każdy wierzący może w oparciu o tę uwagę sporządzić swoją hierarchię wartości kultur i wiar, ale z pełnym szacunkiem dla różnorodnych ludzi a bez odrzucenia Logosu. Więc o pozwoleniu na krzywdę człowieka, który widzi prawdziwego Boga inaczej ode mnie nie może być mowy, to jest złem. Normą regulującą stosunki między ludźmi winna być zasada wolności i odpowiedzialności "niechże każdy płaci sam, za to w co wierzy", respektująca wolność dysponowania przez człowieka owocami swego życia, wiary, pasji, pracy. Wtedy nie będzie potrzeby budowania twierdzy wokół Kościoła i innych Świątyń, bo zniknie obawa przed rabunkiem ich skarbu. Obrona tożsamości wymaga niezgody na to, co zagraża identyczności. Jakieś mury graniczne każdy wokół swej dziedziny mieć musi. Trudno o otwartość dla ludożerców z Wysp Szczęśliwych czy paryżan z loży Serapisa i Lucyfera.

           Wypowiedź pana Stanisława Obirka (której przytakuje profesor Zygmunt Bauman) mówiąca o tym, że do pewnego momentu "chciał zmienić system od wewnątrz" pokazuje, że są ludzie, którzy nie rozumieją i nie chcą rozumieć, że systemów zasadniczo nie zmienia się od wewnątrz, tylko się od nich - jeśli są złe - odchodzi. I wtedy, jeśli odchodzi z nich wielu wiernych- znikają.

            Wygląda na to, że panowie Obirek i Bauman to ludzie, którzy nie chcą po męsku przyznać się do zrozumienia zasadniczej pomyłki (?) swych wiar, i ukrywając wstyd za odpowiedzialność s w e g o wieloletniego w nich trwania postulują "zmienić od wewnątrz” Wiarę (marksistowską, katolicką) choćby na sprzeczną ze jej założeniami pierwotnymi, by ocalić dobre mniemanie o sobie samych. Godniej zachowali się komuniści rozwiązując PZPR, i powołując inną partię dla siebie - partię socjalistyczną. Zamiast prywatyzować Polskę pod szyldem "komunizmu otwartego".

           W przypadku byłego księdza jego żale to piętrowy zamęt. Pan Bóg wysłuchiwał pogan: przyjął w stajence pokłon astrologów (Jowisza, Saturna i Marsa?), rozmawiał z Samarytanką, rozmawiał z poganami przyprowadzonymi przez apostoła Andrzeja. I to kapłan Zeusa z Ikonium, widząc Pawła i Barnabę uzdrawiających chorych, biegnie przez miasto krzycząc, że Zeus i Hermes zstąpili na ziemię. Znacząca pomyłka! Nie jest dziwne, że to tak wierzący w bogów ostatecznie przyjęli wiarę w Słowo. Stanisław Obirek nie wie tego, nie żyje tą opowieścią? Czy już idąc do seminarium kierował się "wiarą w wewnętrzną zmianę tego systemu", czy wiarą w Boga?

          Chociaż profesor Zygmunt Bauman góruje nad swym rozmówcą, to i on mimo wszystko nie stawia dobitnej diagnozy współczesności. Mówi z troską: "Wieczność dla normalnego mieszkańca rynkowo-konsumpcyjnego świata wartością być przestała". Niby tak, ale ten rynkowo-konsumpcyjny świat jest dzieckiem oświeceniowego odrzucenia preskrypcji kultury, amerykanizacji przepowiedzianej przez Tocqueville’a, abdykacji i eliminacji elit(!), równania do niskiego materializmu, odwrócenia się od Prawdy zstępującej z góry ku prawdom kiełkującym z ziemi.

          Osiową troską obydwu rozmówców okazała się być eliminacja konfliktów między ludźmi, ich wniosek mówi, że żeby go zaprowadzić trzeba koniecznie opuścić Prawdę.

          Polecam Państwu lekturę rozmowy panów Zygmunta Baumana i Stanisława Obirka. Powtarzają w niej na różne sposoby tezę, że "łagodne oblicze politeizmu" jest lepsze od królowania monoteizmu. Jednak na koniec zgadzają się, że wzorcową cywilizacją dla świata byłby ... konfucjanizm! Więc jednak "chiński bóg", witkiewiczowski Murti Bing?

          Profesor Zygmunt Bauman to guru wielu osób układu rządzącego w Polsce. Niestety. Mimo udziału w okrutnym eksperymencie komunizmu, nadal ma pomysły, nowe, na uszczęśliwianie ludzkości. Niestety. Zamiast wyjazdu na konfucjański Tajwan.

                                                                                             Andrzej Dobrowolski

"Skoro w religii dostrzegasz źródło zła, a już na pewno nie spodziewasz się po niej ratunku, to w co ty właściwie wierzysz?"
Shoshana, żona Stanisława Obirka, żydowska ateistka

Komunijny obrazek garwolińskiego chłopca przedstawia freski i klasycystyczny ołtarz z prezbiterium kolegiaty Przemienienia; Chrystusa i Samarytankę, Chrystusa z Mojżeszem i Eliaszem, Chrystusa z Marią i Martą; figury św. Stanisława (patrona niezgody ze złym królem) i św. Wojciecha (prymasa dobrego króla). W centrum – Eucharystia.

http://www.czasgarwolina.pl.