22 listopada 2018r. Imieniny: Cecylii, Marka, Maura
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
O krytyce Krzysztofa Borkowskiego

             23 kwietnia w TVP1 wyemitowano po „Wiadomościach” program Tomasza Sekielskiego „Po prostu” , w którym skrytykowano posła PSL wschodnio-mazowieckiego okręgu wyborczego - Krzysztofa Borkowskiego.

              Dwaj bracia posła opowiedzieli, że zostali przez posła nieuczciwie pozbawieni wpływów w rodzinnej firmie przetwórstwa mięsnego „Mościbrody” (firmie wartej kilkadziesiąt milionów złotych). Ich relacja była wsparta przedstawieniem materiałów stawiających pod znakiem zapytania legalność przejęcia władztwa nad wspólnotą majątkową Borkowskich, ale jednocześnie mówiących o nieuważnej, niewymuszonej zgodzie niezadowolonych braci na złożenie podpisu pod dokumentem odbierającym im partnerski status w firmie (stawali do aktu bez swojego adwokata?!).

              Krzysztof Borkowski w studyjnej części programu zaprzeczył zarzutom i zawstydził dziennikarza układu władzy zauważając, że kwestia przez niego nagłaśniana winna być wyjaśniona w prokuraturze. Ten zaś wcale nie podjął wątku oceny możliwości dochodzenia sprawiedliwości w państwie polskim, co było uchyleniem się od nakierowania uwagi widzów na prawdziwy problem.

              Dialog oskarżającego dziennikarza z oskarżonym posłem zamienił się w chaotyczną wymianę argumentów i pokazał bezsilność dążeń do ustalenia prawdy pod nieobecność sprawiedliwego sędziego, który umiałby w sporze wprowadzić ład i wyizolować istoty zarzutu o nieuczciwość.

               Taki sędzia mógłby również pouczyć widzów, że partycypacja we wspólnocie (komunie) majątkowej musi skończyć się kłótnią, więc dobroduszne przekazywanie przez rodziców majątku, które dzieci dopiero mają same między siebie podzielić, jest nie tyle sprawiedliwością, ile kuszeniem do złego.

               Zabrakło również pouczenia o rozróżnieniu między racją moralną a racją prawną. Odebranie powagi podpisom składanym pod dokumentami przez braci posła – do czego przekonywała relacja telewizyjna – to podkopywanie jedynej cywilizowanej metody kodyfikowania umów między ludźmi.

                Brak w programie „Po prostu” sędziego w lordowskiej peruce i todze jest ważnym znakiem ułatwiającym odczytanie otaczającej nas polskiej rzeczywistości.

                Telewidzowie - jakimi jesteśmy my, prości ludzie - nie umieją sami osądzić nienajprostszej sprawy spornej. Teoria demokracji, która wmawia, że lud może być kompetentnym zgromadzeniem jest oszukańczym mitem. Służy tylko obciążeniu zwykłych ludzi odpowiedzialnością za wybór złych rządów. A przecież system wyborczy jest maszynką, przez którą najlepsi spoza wielkich partii nie mają szans na wybór, a najgorsi na dobrych pozycjach list wielkich partii mają wybór w kieszeni.

                 Ale nawet gdyby system wyborczy był lepszy, odpowiedzialność za sprawy parlamentarne, sądownicze, rządowe, spoczywałaby i tak na elicie, tak czy inaczej zwanej arystokracji, kompetentnej w sprawach rządzenia, a nie na zdezorientowanych wyborcach.

                                                                                                          Andrzej Dobrowolski

.