14 listopada 2018r. Imieniny: Rogera, Serafina, Agaty
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
CMENTARZE, >Język wzorców< /6/

            W przededniu Dnia Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego przedstawiamy kolejny fragment kultowej książki urbanistycznej, tym razem odnoszący się do cmentarzy. 

              Propozycja zakładania małych cmentarzy w nim zawarta wydaje się być pochwałą „cmentarza przy każdej parafii”. Bardzo ciekawa jest część zawierająca argumenty na rzecz celebrowania zmarłych, mówiąc po chrześcijańsku – świętych obcowania. Piękna lekcja uniwersalnego konserwatyzmu. 

            Zwracam uwagę na zalecenie sadzenia drzew na cmentarzach. Ich wycinanie jest barbarzyństwem. 

            Andrzej Dobrowolski
 

                                                  MIEJSCA POCHÓWKU 

        ...zgodnie ze wzorcem „cyklu życiowego” kolejne etapy ludzkiego życia mu­szą być dostępne i widoczne w każdej społeczności. Śmierć nie jest niczym wyjątkowym. Niniejszy wzorzec pozwala połączyć świadomość naszej śmiertelności z przestrzeniami publicznymi każdego sąsiedztwa i przez sa­mo swoje istnienie pomaga stworzyć „rozpoznawalne sąsiedztwo”, „świętą ziemię”, i „wspólny teren”. 

              Żaden człowiek, który odwraca się od śmierci, nie może żyć. Obecność zmarłych między żywymi powinna być codziennością w każdym społeczeństwie, ośmielając ludzi do tego, by żyć. 

          Wielkie cmentarze na krańcach miast lub w miejscach, których nikt ni­gdy nie odwiedza, bezosobowe rytuały pogrzebowe, ukrywanie zgonu przed dziećmi - wszystko to ma na celu odizolowanie nas od śmierci. Jeże­li mieszkasz we współczesnej, podmiejskiej dzielnicy, zadaj sobie pytanie, jak czułbyś się, gdyby twój dom znajdował się tuż obok cmentarza. Praw­dopodobnie przerazi cię już sama myśl o tym. Dzieje się tak jednak tylko dlatego, że nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni. A byłoby lepiej dla nasze­go samopoczucia, gdyby groby naszych bliskich i przyjaciół, a także pomni­ki ludzi, którzy odeszli niedawno, a także tych z odległej przeszłości, znaj­dowały się między naszymi domami, na małych cmentarzykach. Byłoby to tak naturalne jak fakt, że po zimie zawsze przychodzi wiosna. 

         W każdej kulturze istnieją określone, związane z dużym napięciem ceremonie dotyczące śmierci, opłakiwania zmarłego i grzebania ciała. Są tysią­ce rytuałów, jednak w każdym wypadku chodzi o to, by pozostającym przy życiu bliskim dać szansę pogodzenia się ze śmiercią, z pustką, ze stratą, z tym, że coś bezpowrotnie przeminęło. 

          Ceremonie te umożliwiają ludziom kontakt z doświadczeniem śmiertelności i w ten sposób zbliżają ich zarówno do życia, jak i do śmierci. Gdy do­świadczenia te są związane ze środowiskiem i normalną egzystencją każde­go człowieka, możemy je w pełni przeżyć i trwać dalej. Jeżeli jednak okoliczności lub zwyczaje nie pozwalają na przeżywanie takich doświad­czeń, odczuwamy depresję, osłabienie, mniejszą chęć do życia. Istnieje na to wiele klinicznych dowodów. 

          
Znany jest przypadek małego chłopca, który stracił babcię. Bliscy, chcąc „chronić jego uczucia", poinformowali chłopca, że babcia tylko „odeszła". Chłopiec czuł, że coś się stało, ale nie znał prawdy i dlatego nie mógł w peł­ni przeżyć śmierci najbliższej osoby. Zamiast być chronionym, popadł w ciężką neurozę, z której został wyleczony dopiero wiele lat później, gdy ostatecznie uznał istnienie śmierci i przeżył fakt śmierci swojej babki.
/…/
 

           W ciągu ostatnich 100 lat [1877-1977 - przyp. red.] w dużych, przemysłowych miastach ceremonia śmierci i jej pozytywne znaczenie dla pozostałych przy życiu zostały zupełnie zniweczone. Dawne piękne i proste formy żałoby zastąpiły groteskowe cmentarze, plastikowe kwiaty i tym podobne elementy, tak naprawdę okrywające rzeczywistość śmierci. A przede wszys­tkim zniknęły małe cmentarzyki, które niegdyś zapewniały ludziom codzienny kontakt z rzeczywistością śmierci. W ich miejsce pojawiły się ogromne tereny grzebalne, położone daleko od obszarów, gdzie ludzie oddają się codziennym zajęciom.

           Co należy zrobić, aby to naprawić? Najlepiej dostosować kilka dawnych tradycyjnych rytuałów do dzisiejszej sytuacji. 

http://www.czasgarwolina.pl           Najważniejszą, wręcz podstawową kwestią jest zmniejszenie skali współczesnych cmentarzy i przywrócenie związku między miejscami po­chówku a terenami zamieszkanymi przez lokalne społeczności. Intensywna dekoncentracja - niech każdy może sobie wybrać miejsce, w którym chce spocząć: park, wspólny teren czy też prywatną posesję.  

            Konieczne jest stworzenie odpowiedniego otoczenia, pewnej formy zamknięcia, czyli ścieżek obok miejsc pochówku, oznaczenia grobów i oto­czenia ich przez niskie murki, nabrzeża, drzewa. [drzewa!!! – AD] 

         Trzeba uregulować prawa własności. Musi powstać jakaś podstawa prawna dla nadawania statusu świętości małym kawałkom terenu, aby za­gwarantować, że teren, który dana osoba wybierze na miejsce wiecznego spoczynku, nie zostanie wykupiony i zabudowany. 

         Ponieważ liczba ludności rośnie, nie jest oczywiście możliwe, aby w nieskończoność pokrywać teren nagrobkami lub pomnikami. Sugerujemy wdrożenie procesu podobnego do tego, który obowiązuje w tradycyjnych greckich wioskach. Cmentarze zajmują określony obszar stałej wielkości, wy­starczającej, by pomieścić zmarłych z okresu 200 lat. Po 200 latach prochy są wrzucane do morza. Nie dotyczy to osób, których pamięć jest ciągle żywa. 

         Sam rytuał pogrzebowy musi powstać w naturalny sposób w grupie dzielącej pewne wspólne wartości, w rodzinie, a może w kręgu osób, które mają takie same poglądy religijne. Trzy podstawowe elementy tego rytuału to: kondukt przyjaciół, którzy niosą trumnę w procesji ulicznej; zwyczajne sosnowe trumny lub urny; zebranie się ludzi wokół grobu. 

          Dlatego [urbanisto]:

 

          Nigdy nie buduj masowych cmentarzy. Wskaż na terenie za­mieszkanym przez społeczność miejsca pochówku - w zakąt­kach parków, koło ścieżek, w ogrodach, przy bramach. W tych miejscach mogą być stawiane w sposób rytualny pomniki zmar­łych ludzi z inskrypcjami i epitafiami dotyczącymi ich życia. Na­daj każdemu miejscu pochówku jakąś krawędź, poprowadź ścieżkę, stwórz zaciszny kącik, gdzie ludzie mogą usiąść. Zgod­nie ze zwyczajem musi być to miejsce czczone. 

                Jeżeli to możliwe, lokalizuj miejsca pochówku na zacisznych terenach – „ciche zakątki”. Zapewnij tam proste miejsce do siedzenia, na przykład ła­weczkę pod drzewem, na której ludzie mogą być sami ze swoimi wspo­mnieniami – „miejsca drzewne”, „miejsca do siedzenia”. 

                                                                                        Red. Christopher Alexander 

http://www.czasgarwolina.pl.