16 listopada 2018r. Imieniny: Edmunda, Marii, Gertrudy
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Siedmiotysięczna społeczność - ideał życiowy

http://www.czasgarwolina.plCzas Garwolina przedstawia trzeci fragment „Języka wzorców” – amerykańskiej książki urbanistycznej i architektonicznej ostrzegającej przed błędami organizacji życia popełnionymi w XX wieku.

 

Dzisiejszy odcinek opisuje warunek dobrego wyboru gniazda życiowego polegający na włączeniu się człowieka w społeczność o odpowiedniej wielkości. Odpowiedniej dla człowieka takiego jakim on jest ze swej natury, a nie istoty bezproblemowo podatnej na kształtowanie przez racjonalistów jak plastelina.

 

Tekst tłumaczy (w wymiarze organizacyjnym) dlaczego nasz biskup podzielił parafię Przemienienia Pańskiego, oddzielając południowy Garwolin i graniczne wsie jako nową parafię.

 

Może i Miasto potrzebuje takiego podziału, by Garwolina nie pojmować nieodmiennie tylko jako Starego Garwolina? Kiedy ulica Lubelska doczeka wreszcie chodników po dwu stronach, by chodzić nimi między osiedlami, szkołą, szpitalem, kościołem? Przecież to oś komunikacyjna południowego Garwolina!

 

Andrzej Dobrowolski  

                                                  Siedmiotysięczna społeczność


Głos jednostki nie może skutecznie działać w społeczności liczą­cej więcej niż 5-10 tys. osób.

           Ludzie mogą wywierać rzeczywisty wpływ na lokalne władze jedynie wtedy, gdy władza ta dotyczy autonomicznych, samorządnych, samofinan­sujących się społeczności, na tyle małych, że możliwy jest w nich bezpośred­ni kontakt między zwykłym człowiekiem a lokalnymi urzędnikami i przed­stawicielami wybranymi przez mieszkańców.

           Idea ta pochodzi z bardzo dawnych czasów. Taki był model demokracji ateńskiej w III i IV wieku przed naszą erą, taka była stworzona przez Jeffer­sona koncepcja amerykańskiej demokracji, taką też dyrektywę przyjął Kon­fucjusz w dziele na temat rządzenia Ta Hisio (Wielki Zbiór Praw).

           Według tych autorów sprawowanie władzy lokalnej było doświadcze­niem wewnętrznej satysfakcji. Sofokles pisał, że życie byłoby nie do zniesie­nia, gdyby nie możliwość inicjowania działań w ramach małej społeczności. Uważano też, że taki system był dobry nie tylko sam w sobie, ale stanowił również jedyny sposób rządzenia, który nie prowadził do korupcji. Jeffer­son chciał zdemokratyzować władzę nie dlatego, że „lud" był taki bystry i inteligentny, lecz właśnie dlatego, że ludzie mieli skłonność do błądzenia. Z tego powodu niebezpieczne było przekazywanie władzy w ręce kilku osób, które nieuchronnie popełniałyby poważne błędy. Hasłem kampanii Jeffersona było „Podzielmy kraj na okręgi wyborcze". Dzięki takiemu po­działowi popełniane błędy dawałyby się opanować, a ludzie zdobywaliby doświadczenie i doskonalili swój sposób rządzenia.

            Obecnie dystans między ludźmi a ośrodkami władzy jest ogromny - za­równo pod względem psychologicznym, jak i geograficznym. Milton Kotler, jeffersończyk, ujął tę myśl następująco:

               Działanie administracji miejskiej jest niewidoczne dla zwykłego obywatela, który nie dostrzega wokół siebie zbyt wielu przejawów ludzkiego podejścia z jej strony, nato­miast odczuwa palący ból podatków. Im gorsze usługi publiczne, tym bardziej na­tarczywie wyraża własne pragnienia i potrzeby. Jednak jego prośby zdają się rozpły­wać w powietrzu, gdyż rząd nie przykłada do nich wagi. Owa przepaść pomiędzy obywatelem a władzą jest najpoważniejszym politycznym problemem zarządzania obszarem miejskim, ponieważ odzwierciedla dynamikę niepokoju społecznego.

               Fizyczne środowisko człowieka, w swojej obecnej postaci, na dwa sposoby wzmacnia i podtrzymuje rozdział między obywatelami a ich władzami. Po pierwsze, rozmiar politycznych społeczności jest tak duży, że ich członkowie nie mają kontaktu z przywódcami z powodu swojej liczebności. Po drugie, władze są niewidoczne, fizycznie zlokalizowane poza światem, w którym zazwyczaj żyje większość obywateli. Dopóki nie zmieni się tych dwóch czyn­ników, pokonanie politycznej alienacji nie jest prawdopodobne.

                1.Rozmiar społeczności politycznej. Jest oczywiste, że im większa spo­łeczność, tym większy dystans między przeciętnym obywatelem a członka­mi władz. Paul Goodman zaproponował następującą prostą regułę, która opiera się na znajomości miast takich, jak Ateny w epoce swojego rozkwitu.

                Polega ona na tym, że każdy obywatel nie powinien mieć dalej do najwyż­szego członka lokalnych władz niż odległość „dwóch znajomych". Załóż­my, że każda osoba zna około 12 ludzi z lokalnej społeczności. Z powyższe­go założenia oraz reguły Goodmana wyciągamy wniosek, że optymalnym rozmiarem politycznej społeczności jest 123, czyli 1728 gospodarstw domo­wych, a więc 5500 osób. Liczba ta zgadza się z wcześniejszymi szacunkami Szkoły Chicagowskiej, mówiącymi o 5000 osób. Poza tym jej wielkość jest te­go samego rzędu, co rozmiar ECCO, korporacji sąsiedzkiej w Columbus, Ohio, opisanej przez Kotlera, a liczącej 6000-7000 osób.

            Wydawcy pisma „The Ecologist" podobnie określają właściwy rozmiar jednostek władzy lokalnej, a Terence Lee w swojej pracy Urban neighborhood as a socio-spatial schéma dowodzi wagi społeczności przestrzennej.

             Lee po­daje, że naturalny przestrzenny rozmiar społeczności powinien wynosić 30 hektarów. Przy 65 osobach na hektar społeczność taka obejmowałaby około 2000 osób, przy 150 osobach na hektar - około 4500.

            2.Widoczna siedziba władz lokalnych. Nawet jeżeli lokalne oddziały władz są zdecentralizowane pod względem funkcji, często wciąż są skupio­ne w jednym miejscu, ukryte w ogromnych budowlach, obsługujących za­równo miasto, jak i gminę, pozostających poza sferą codziennego życia. Miejsca te są onieśmielające i obce. Trzeba to zmienić. Każdy człowiek przy­chodzący do siedziby władz lokalnych ze swoimi pomysłami i skargami po­winien czuć się w niej jak w domu. Musi mieć przeświadczenie, że jest to forum, jego miejsce, do którego może zadzwonić i porozmawiać z osobą od­powiedzialną za to czy tamto lub umówić się z nią na spotkanie za dzień lub dwa.

            Z tej przyczyny lokalne fora powinny być lokalizowane w dobrze wi­docznych i łatwo dostępnych miejscach. Mogłyby na przykład znajdować się na największym targowisku w każdej społeczności 5000 do 7000 miesz­kańców. Dokładniej opisujemy ten pomysł we wzorcu lokalny ratusz (44). Przywołujemy go jednak w tym wzorcu, ponieważ istnienie politycznego „serca", politycznego środka ciężkości, jest zasadniczym elementem każdej politycznej społeczności.

            Dlatego [urbanisto]:

            Decentralizuj władze miast, przekazując zarządzanie lokalnymi sprawami w ręce społeczności liczących od 5000 do 10 000 miesz­kańców. Jeśli tylko jest to możliwe, wyznaczaj granice tych społeczności, biorąc pod uwagę naturalne podziały geograficzne i historyczne. Zapewnij każdej społeczności władzę pozwalającą inicjować, podejmować i wykonywać decyzje bezpośrednio jej dotyczące, związane z użytkowaniem ziemi, gospodarką miesz­kaniową, naprawami i konserwacją, ulicami, parkami, policją, edukacją, opieką społeczną i usługami w sąsiedztwie.

                                                                    Christopher Alexander, Język wzorców

http://www.czasgarwolina.pl.

.