18 listopada 2018r. Imieniny: Klaudyny, Romana, Filipiny
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Etatowi komentatorzy

          Plagą stron internetowych stali się komentatorzy źle wykorzystujący możność anonimowego dopisywania uwag do opublikowanych tekstów.

           Nie chodzi mi tu o komentatorów z kiepskim poczuciem humoru, albo subiektywnych stronników którejś partii, czy po prostu złośników.

           Kłopot zaczyna się wtedy, kiedy konkretne strony zaczynają zasypywać lawiny informacyjnego szlamu metodycznie tworzonego dla zniszczenia ich przekazu. Szlam ten oczywiście nie ma za zadania po dżentelmeńsku polemizować z twierdzeniami autorów, ale poprzez chamstwo i obsesyjność ma przekonać gości strony, że jest ona forum psycholi w gruncie rzeczy niegodnym odwiedzania. Mnogość komentarzy, ich rozległość, i charakter pełen nikczemnych obsesji odwracających uwagę czytelników od meritum poruszanych spraw wskazywać mogą, że są wysyłane z ośrodka metodycznie zajmującego się szkodzeniem atakowanym stronom.

           Dwóch czołowych blogerów polskiej prawicy zdecydowało się zamknąć komentarze pod swymi tekstami. Stanisław Michalkiewicz i Janusz Korwin-Mikke stwierdzili, że ich przez komentarze strony zaczynają służyć wrogom do chamskiej ekspresji wymierzonej w ich pracę. St. Michalkiewicz zauważył nawet, że nadsyłany do niego materiał ma cechy tekstów tworzonych z gotowych wzorów od ręki przystosowywanych do konkretnych tekstów.

             Od lat mam – jak chyba każdy - swoje metody rozpoznawania osób resortu bezpieczeństwa PRL. Zdradzę jedną: jeśli kogoś kto znał PRL i III RP, i zna rabunkowy charakter wykorzystania dorobku narodowego przez Moskwę i blokowania energii Polaków przez Brukselę a jednak nurtuje go myśl, że głównym problemem Polski jest jej rzekoma okupacja przez Watykan, to podsuwa mi to myśl, że przeszedł pranie mózgu na szkoleniach ideologicznych. No bo jeśli nadzór Moskwy mu nie doskwierał, i nadzór Brukseli też nie, a ma obsesję na punkcie papieża apelującego o zachowywanie przykazań, to musi to być „pies” słuchający pana a tresowany na dozorowanych Polaków-katolików - człowiek psychicznie skrzywiony.

             Jeśli więc w komentarzach aktywnego spamowicza pojawia się obsesja antywatykańska, to czuję urbanoida. I jeśli pojawia się kilkanaście podobnych wyznaczników w jego wypowiedziach, to nabieram przekonania, że to taki człek, zakotwiczony dziś w uwłaszczonej przez jego środowisko firmie. I jeśli prawicowy autor jest atakowany lawinowo przez kilku takich internautów, to pewnie zalazł za skórę grupie miłośników komsomolskiej prawdy. I sądzę, że to oni w  z o r g a n i z o w a n y  sposób próbują paraliżować poważną dyskusję obywatelską w Polsce, kiedy rzeczowo krytykuje się PRL-bis.

              Śledząc pewną lokalną stronę małej społeczności zauważyłem jeszcze jeden wariant spamowej pracy zespołowej. Nazwać go można „na grupenfuhrera Wolfa”.

              Młodzieży przypomnę, że kultowy dla mojego pokolenia serial „Stawka większa niż życie” w swym ostatnim odcinku pokazał działanie tajemniczego hitlerowskiego grupenfuhrera Wolfa (wolf znaczy wilk). Kiedy zdemaskowano go okazał się być … grupą Niemców, których nazwiska zaczynały się na litery W, O, L, F.

               Ten „komentator” jest bardzo aktywny, pisze stylami różnych osób, zna się (?) na różnorakich kwestiach, niby uznaje rację raz jednej, raz drugiej strony sporów lokalnych – pozuje na obiektywnego. Woli być anonimowym komentatorem, choć potencjału wystarczyłoby mu na własną stronę autorską. Ale w sprawach kluczowych zawsze broni lokalnego pryncypała i pomniejsza w świadomości lokalnej ważne argumenty przeciw niemu podnoszone.

              Wygląda mi na to, że ten lokalny „komentator” jest grupą osób. Ot , taka forma działania grupy  z o r g a n i z o w a n e j. Mam nadzieję, że nie tylko ja to widzę.

               Na zakończenie zapraszam po raz kolejny wszystkich autorów piszących pod własnym imieniem i nazwiskiem do publikowania tekstów na stronie Czasu Garwolina. „Na Ronalda Reagana”. Jasno i prosto piszmy swoje.

Andrzej Dobrowolski