17 listopada 2018r. Imieniny: Grzegorza, Salomei, Elżbiety
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Seks dzieci - wolność czy zniewolenie

            W miniony weekend jedna z polskich telewizji przedstawiła dyskusję prezenterów i ekspertów na temat problemu popędu seksualnego młodzieży. Dyskusję zdominował rekwizyt zaprezentowany na wizji przez jednego z panów – rozpakowana i rozwinięta prezerwatywa w rozmiarze XXS, to znaczy przeznaczona dla małych chłopców. Między innymi takie prezerwatywy są bezpłatnie rozdawane w szwajcarskich szkołach, jako remedium na niepożądane ciąże uczennic. W dyskusji dominował (z jednym nieśmiałym wyjątkiem wyrażonym powątpiewaniem) pogląd, że tylko antykoncepcja może zapobiec podobnym przypadkom, bo trzynastoletni ludzie są w pełni rozwiniętymi młodzieńcami i pannami, poddanymi burzy hormonalnej, ich seks jest n a t u r a l n y.

            O tym, że postawą  k u l t u r o w ą  jest powstrzymanie się od seksu i zapanowanie nad sobą do czasu dojrzałości nie wspomniano. Tak jakby zalecenie czystości obecne we wszystkich kulturach Ziemi, nie chroniło dziecięcej beztroski, nie uczyło opanowania, i nie kierowało ludzi ku związkom „ciał i dusz”. Można domyślić się, że nawet jeżeli ktoś z obecnych w studiu tak myślał, to ze strachu przed śmiesznością siedział cicho.

             Przypomniałem sobie wtedy swoje doświadczenie z przełamanym nakazem oddzielenia dzieci od seksu.

            W latach osiemdziesiątych pracowałem w garwolińskim sanatorium dla dzieci psychicznie chorych. Wśród pacjentów znalazł się jedenastolatek ostentacyjnie protestujący przeciwko zabiegom. A konkretnie wyrzucający z siebie fury przekleństw i wulgarnych gestów zdradzających głębokie zaburzenia zachowania, przez które trafił do szpitala. Diagnoza mówiła, że prawdopodobnie źródłem załamania jego normalnego rozwoju był ekscentryczny pomysł rodziców.

              Postanowili oni zapoznać chłopca z istotą fizycznego współżycia seksualnego między mężczyzną a kobietą, i demonstracyjnie odbyli przed nim akt płciowy. Miał wtedy 4 lata. To rozbiło ład dzieciństwa chłopca.

           Cóż to za rodzice? Wiem tylko tyle, że byli to ludzie wykształceni, młodzi prawnicy MSW. No cóż, niechcący odkryli sens wstydu, za cenę choroby syna.

           Inne spostrzeżenie dotyczące reakcji dzieci na seks zapisał Czesław Miłosz. W „Widzeniach nad Zatoką San Francisco” cytuje fragment jaki znalazł w codziennej gazecie:

          „Nauczycielka prowadząca próbny program opowiedziała jej, że trudno było wytłumaczyć dzieciom, czym jest erekcja, i że przyniosła w tym celu do klasy dwa króliki.

           Kiedy wreszcie królik dostał erekcji, nauczycielka poprosiła dzieci, żeby podeszły i zwróciły uwagę, jak duże robi się wtedy scrotum królika.

           Niektóre dzieci podbiegły, inne zostały w ławkach, niektóre nawet zakrywały sobie twarz. Tu Mrs.Vipiana zakryła twarz rękami, żeby pokazać ten gest komisji” .

           Z dyskusji o lekcjach uświadomienia seksualnego w szkołach San Francisco, San Francisco Chronicle, 11.09.1968

            A więc i tam podjęto walkę ze wstydem, i okazało się że tkwi on głęboko już w małych ludziach. Walka z nim jest walką z prawdziwą naturą człowieka. Dlaczego więc jest podejmowana przez lewicowe elity świata? Wróćmy do książki Miłosza:

           „[Od] Eliota dowiadujemy się, że na Wyspach Południowych Mórz nie ma nic oprócz „birth, copulation and death”. Otóż „narodziny, kopulacja i śmierć” są udziałem człowieka w ogóle, są kategoriami nieosobowymi, nawet przeciwosobowymi, i nie mają zgody jednostki, bo chce ona więcej, chce być nieśmiertelna i niepowtarzalna. Gdyby było inaczej, Wyspy Szczęśliwe [komuna pierwotna] nie stawałyby się symbolami złowrogiej nudy.

            Antyutopie naszego stulecia (Zamiatin, Huxley, Orwell) pokazywały społeczeństwa pod totalną kontrolą, gdzie wolnością nazywa się brak wolności. W takich społeczeństwach rządzący dbają o dostarczenie rządzonym godziwych rozrywek zapobiegających niepokojowi myśli. Najlepiej spełniają tę funkcję gry seksualne. Przynosi zaszczyt intuicji autorów tych książek, że Eros[bóg prawdziwej miłości] działa w nich jako siła wywrotowa, co przez władców jest doskonale rozumiane: seks jest antyerotyczny i nie tylko niegroźny, ale skutecznie zapobiega pojawieniu się namiętności zbliżających nie ciała, ale osoby, i angażujących zarówno cielesność jak duchowość. Bohater wkracza na drogę niebezpieczną, kiedy jest obudzony przez miłość. Dopiero wtedy niewola zamaskowana i przyjęta przez wszystkich odsłania mu się jako niewola.”

           Przywołany na wstępie przypadek naszego sanatoryjnego pacjenta i „genialnego” pomysłu jego rodziców, przypadek z amerykańskiej laickiej szkoły roku 1968, i uwagi nadwrażliwców przeczuwających wprzęgnięcie przez władze przyzwolenia nieskrępowanego seksu dla poddanych dla ich zniewolenia podpowiadają kierunek, w którym można szukać zrozumienia szaleństwa dzisiejszych „elit”.

             Jest dla mnie oczywiste, że polskie telewizje – i prywatne, i państwowe – i po spektaklu „Okrągłego Stołu” pozostają pod wpływem dziedziców peerelowskich SS, i to tłumaczy propagowanie przez nie postawy „humanistycznej wyrozumiałości”.

          Oni robią to i po to, by zdezorganizować rodziny i społeczeństwo obywatelskie sprowadzając je do rangi bezwolnego stada, i dlatego, że jako genetycznych lewicowców niszczenie kultury ich fascynuje.

            Skoro ich „religia” marksistowska zbankrutowała, to chcą udowodnić sobie i światu, że wszystkie inne kultury i idee (przede wszystkim chrześcijaństwo) zbankrutowały także, co postawiłoby ich we względnie nienajgorszym położeniu.

                                                                                                             Andrzej Dobrowolski

 

„Czas ideologii skończył się.”

Adam Michnik, ok.1990

.