20 listopada 2018r. Imieniny: Anatola, Rafała, Edmunda
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Jakiej strony www potrzebuje Garwolin

      Po zmianie politycznej roku 1989, zniesieniu cenzury, ogłoszeniu wolności słowa, powstało w Garwolinie wiele gazet, a ostatnio także stron internetowych. Były dobrą próbą stworzenia płaszczyzny rozmowy sąsiedzkiej prowadzonej publicznie, a więc były wrogiem plotki zatruwającej życie prowincji. Wydaje się, że w 17-sto tysięcznym Garwolinie, otoczonym wiankiem wsi o kilkunastu tysiącach mieszkańców, i dalszą okolicą miast i wsi stutysięcznego powiatu, winna znajdować się „masa krytyczna” ilości czytelników i autorów umożliwiająca istnienie jednego choćby autorytatywnego medium. Ziemia nasza ma pewną specyfikę sprawiającą, że różni się od podwarszawskich Otwocka i Mińska, od małopolskiej ziemi ryckiej, nie mówiąc już o podlaskich Siedlcach, przez co media o zasięgu wielopowiatowym nie trafiają w klimat i potrzebę krainy Wilgi, Promnika i Okrzejki.
 
     Dotychczasowe próby założenia dobrej lokalnej gazety nie odniosły trwałego sukcesu. Były to m.in.: Gazeta Garwolińska Zbigniewa Winiarka, Głos Garwolina Jarosława Maczkowskiego, Ziemia Garwolińska Stanisławy Makary, Twój Powiat SdG, Nasz Wspólny Powiat Wspólnoty Powiatowej, Życie Garwolina koncernu Życia Warszawy. Gazety te albo zgubiły rytm i zniknęły, albo (w przypadku NWP) zgubiły rytm i trudno powiedzieć, czy jeszcze się ukażą. Dla amatorów którzy je prowadzili były zbyt dużym obciążeniem finansowym i czasowym, a dla wydawnictw profesjonalnych były nierentow-ne. Zwracam uwagę – gdyby nieźli autorzy tekstów tych gazet (a było ich kilku) pisali do jednej, redagowanej jako polifoniczny przegląd spraw, mogłoby to rozwinąć się w stabilne przedsięwzięcie. Myślę tu o miesięczniku o nakładzie 1000-1500 egzemplarzy.

    Dziś tylko Tygodnik Siedlecki, Nowy Dzwon, Życie Siedleckie, Katolickie Echo Podlasia utrzymują stałe strony poświęcone naszemu powiatowi. Gazety papierowe przeżywają jednak narastający kryzys w związku z wzrostem dostępności do Internetu i korzysta-niem odbiorców z gorących wieści lokalnych stron internetowych. Może się więc zdarzyć, że po kolejnych przetasowaniach własnościowych w koncernach prasowych znikną i one, albo zmienią formę tak, że trudno będzie traktować je jako nasze media lokalne.

      Nową możliwość stworzenia ośrodka wymiany wieści daje internet. Jest bowiem tani, prosty w obsłudze, prosty w redagowaniu. Dotychczasowe garwolińskie strony są na razie tylko próbą, szkicem dla garwolińskiego forum. Rozwijają się w wymiarze graficz-nym. Ale brak im „tego cosia” który sprawia, że co tydzień warto na nie zajrzeć.

     Przyczyn jest wiele. Przyczyny ogólne – upadek klasy gospodarskiej, zainteresowanej czynnie rozwojem otoczenia. Wygnanie ziemiaństwa o zdolnościach przywódczych. Przemiana cywilizacyjna eliminująca rzemiosło. Etatyzacja, upaństwowienie życia pociągająca zamieranie oddolnych, spontanicznych form działania. Dlatego jest słabo, również co do jakości mediów. A przyczyna lokalna? Moim zdaniem żaden inicjator nie wymyślił jeszcze taniej i sensownej formuły stosownej dla ziemi garwolińskiej. A w innych miejscach Polski o podobnej historii dzięki kilku ludziom – niezłe gazety czy strony istnieją. 

     Zanim przedyskutujemy temat i wyjaśnimy go zapraszam do pisania w Czasie Garwolina. 

     Również autorów o przeciwnych poglądach.
Andrzej Dobrowolski