16 listopada 2018r. Imieniny: Edmunda, Marii, Gertrudy
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Zjawisko czerwonej burżuazji

           Do zrozumienia sytuacji politycznej potrzebne jest zapoznanie się z pojęciem czerwonej burżuazji.

          Wszyscy ludzie przedsiębiorczy, żyjący z pracy rzemieślniczej i przemysłowej zwani byli niegdyś mieszczaństwem, czyli mówiąc z francuska – burżuazją. I my mówmy tak o pożytecznych, pracowitych, produktywnych ludziach, nie zwracając uwagi na przewrotnego Marksa który pracowitość i przemyślność burżuazji wiązał tylko z żądzą zysku.

          Żeby sprzedać swe towary, produkty, usługi mieszczanie muszą konkurować ze sobą wzajemnie – co gwarantuje konsumentom możliwie niskie ceny a dobrą jakość. Muszą ryzykować, trudzić się, i przemyśliwać by ich praca służyła ludziom, którzy (uwaga!) dobrowolnie kupią ich towary. Dopóki konkurencja działa kapitalizm nie jest zły.

          Jest jednak sposób, by wzbogacić się szybko, bez ryzyka i specjalnych przemyśleń. Jeżeli bankier zamiast pożyczać pieniądze stu zwykłym ludziom na domy, pożyczy je miastu na most, to ma kontrahenta, który na pewno zwróci pieniądze, jest mało kłopotliwy (sto razy mniej formalności niż stu obywateli), i co ciekawe – nie targuje się o cenę kredytu. A nie targuje się, bo przedstawiciel miasta nie traktuje skarbonki miasta jak swego portfela, tylko zgadza się na warunki kredytowania bez osobistych rozterek.

          Tak więc dla banku partner publiczny jest znacznie wygodniejszy niż drobni mieszczańscy klienci z klasy średniej.

          Ta sama zasada dotyczy działania firmy budowlanej. Łatwiej zrealizować duże zamówienie publiczne, niż wybudować sto domów stu klientom.

          Tak więc, dla bankiera i wielkich firm partner publiczny jest lepszy niż prywatni. Stąd bierze się związek między tymi, którzy zawsze mają pomysły na wielkie inwestycje publiczne dzięki którym pokazują ludowi, że są dobrzy, a bankierami i przemysłowcami – którzy na wielkich inwestycjach najlepiej zarabiają. Bankierzy i przemysłowcy sektora publicznego są więc burżuazją sprzyjająca wielkim publicznym inwestycjom władzy, a kiedy uzależnią się od zamówień publicznych bezwzględnie i nie umieją już pracować na wolnym rynku – stają się tak zwaną czerwoną burżuazją.  

           Jeśli czerwona burżuazja działa wiele lat i przejmuje kluczowe gałęzie biznesu to staje się grupą oligarchów, na których łasce żyje całe państwo albo miasto.

           Żeby układ władzy z czerwoną burżuazją funkcjonował bez zakłóceń, potrzebne są media, które uzasadniają „konieczność” wielkich inwestycji i powierzenia władzy ludziom układu. Telewizje i gazety czerwonej burżuazji lansują polityków wygodnych dla układu, a przeciwnicy układu są w tych gazetach i telewizjach albo ośmieszani, albo przemilczani. Za to wylansowani politycy odpłacają układowi czerwonej burżuazji tak, by tego poparcia nie stracić. A że do prowadzenia gazety, rozgłośni, czy stacji tv potrzebne są pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze - to media wspierane przez układ są silne, a nie wspierane przezeń - słabe.

Andrzej Dobrowolski