16 listopada 2018r. Imieniny: Edmunda, Marii, Gertrudy
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Skoro król musi pożyczać pieniądze ...

 Przedstawiamy Państwu fragment książki Aleksandra Bocheńskiego "Dzieje głupoty w Polsce" z roku 1948 (można ją kupić na allegro.pl). W kolejnych rozdziałach tej książki autor przedstawia błędne (jego zdaniem) tezy polityczne konkretnych historyków polskich, a następnie tłumaczy istotę ich złego nauczania, skutkującego deformacją myślenia politycznego Polaków.

 W jednym z rozdziałów A. Bocheński przedstawia tezy Jędrzeja Giertycha z książki "Tragizm losów Polski" (1936). Oto wypowiedź Giertycha:

 "Wybór Augusta II Sasa na tron polski był wielkim zwycięstwem tajnych związków. Wśród kontrkandydatów jego najodpowiedniejszym był królewicz Jakub Sobieski, mający dostateczne osobiste zalety dla objęcia tronu, a reprezentujący kierunek narodowy. Popierało go poważne stronnictwo, pragnąc z domu Sobieskich utworzyć nową dynastię narodową - ale stronnictwo to zostało w walce wyborczej pokonane.

http://www.czasgarwolina.pl Akcja wyborcza Augusta II była finansowana i popierana przez Żydów. Funduszów dostarczyli bankierzy żydowscy z Wiednia - Samson Wertheimer, jego wuj Samuel Oppenheimer (na zdjęciu)  oraz niejaki Lehmann. Rola tych bankierów nie ograniczała się tylko do dawania pieniędzy: agenci ich działali na rzecz Sasa bezpośrednio na polu elekcyjnym. Między innymi agentem Wertheimera na miejscu był wpływowy żydowski lekarz, Emanuel de Joma vel Simcha Menachem, do niedawna lekarz nadworny króla Jana (posądzony o jego otrucie, czego mu jednak w wytoczonym procesie nie zdołano udowodnić). Osadzenie Augusta Sasa na tronie polskim było dziełem Żydów i tajnych związków.

 Pochodził on z rodu ściśle związanego z tajnymi związkami. Długi szereg jego przodków i krewniaków uprawiał kabalistykę i alchemię, należał do Zakonu Palmowego i do Różokrzyżowców, trudnił się okultyzmem. Sam on osobiście trudnił się alchemią i otaczał alchemikami licznymi. Odbywał również seanse kabalistyczne i : "hołdował praktykom kabalistycznym. Jako też adepta tej hebrajskiej wiedzy tajnej witali go zapewne Żydzi lipscy w roku 1727 przy przejeździe Augusta z Polski horoskopami kabalistycznymi".(cytat z Morawskiego)

http://www.czasgarwolina.pl August II Mocny jest w ogóle jednym z najbardziej praktykujących kabalistów na tronach europejskich. Otacza się alchemikami, utrzymuje kontakt z kabalizującym światem żydowskim, słucha wróżb astrologicznych i geomantycznych, liczy się poważnie z zapowiedziami rękopisu Grebnerowskiego. Jeżeli dodamy do tego wielką zależność jego od kapitałów finansjery obcej - wszakże elekcja jego została jawnie niemal sfinansowana przez domy bankowe Berenda, Lehmanna i Wertheimera (na zdjęciu) - to otrzymamy nową sylwetkę władcy, tak niebezpiecznego dla interesów Polski.

 Konsekwencje skomplikowanej psychiki Augustowskiej dojrzewały w ciągu całego panowania, a objawiły się na końcu morderczym dla Polski planem. Zamachy króla na całość terytorialną Polski były już znane i badaczom dawniejszym, uszedł przecież ich uwagi szczegół nader ważny, a ujawniony nie tak dawno przez badaczy saskich. Okazało się, że w okresie dojrzewania królewskiego planu rozbiorowego między Saksonią i Prusami i wtedy, kiedy polityka zagraniczna sasko-polska koncentrowała sie faktycznie w ręku jednego z najprzedniejszych ówczesnych masonów, premiera Manteuffla, powstała na początku 1720 roku w Dreźnie loża dworska, która zarazem otworzyła filię swoją i w Berlinie. Loża ta do której należeli i August Mocny, i Fryderyk Willhelm I, i późniejszy Fryderyk II, i Manteuffel, miała charakter innych wcześniejszych lóż masońskich, a rytuał, podobnie jak i w Zakonie Palmowym, żartobliwie pijacki, dla którego to powodu nosiła miano" "Societe antisobre".

 Owemu "Bractwu wrogów wstrzemięźliwości" poświęcona jest właśnie monografia K. M. Morawskiego, którą tu niejednokrotnie cytujemy.

 Bractwo to, mimo żartobliwych form zewnętrznych, miało zgoła nie żartobliwe cele. "Za całą swawolą - pisze saski wydawca materiałów o tym bractwie, Bescherner - kryła się powaga życia politycznego." Dojrzewał wielki "plan" (grand dessin) "panowania augustowskiego" dodaje Morawski.

 Ów "grand dessin" - to był plan rozbioru Polski.

 August II wstępował na tron z tą samą myślą, z którą inny członek tajnych związków, Karol Gustaw szwedzki, około czterdzieści lat wcześniej wjeżdżał do Polski na czele najezdniczych hufców: z myślą o rozbiorze Polski. Po raz drugi w dziejach wychodził ze strony tajnych związków najzupełniej realnie pomyślany plan rozbiorów."

http://www.czasgarwolina.pl Bocheński przeciwstawia się tezom Jędrzeja Giertycha tak:

/.../ Raz na całą naszą pracę, pragniemy rozprawić się z tezą o rozstrzygającym znaczeniu masonerii w genezie upadku Polski w ostatnich wiekach.  Teza ta, głoszona przez wszystkich, zwłaszcza młodszych, adeptów potężnego stronnictwa narodowego, była panującą dla wielkiej części opinii naszej w dwudziestoleciu Polski odrodzonej. Naukowe podstawy dał jej K. M. Morawski, drukując szereg prac o tych samych związkach i przynależności wielu historycznych osób do nich. Ani Morawski jednak, ani nikt inny nie zdołał znaleźć żadnego śladu,  by żydostwo lub jakiś tajny związek postawił za cel szkodzenie Polsce albo też by działał na jej szkodę.

 Praca nasza ma charakter pragmatyczny. Ma odpowiedzieć na pytania: jakich czynności trzeba zaniechać lub jakie przedsięwziąć, by uniknąć potwornych klęsk, w jakie popadliśmy? Jako drogowskaz w wyborze tych elementów, wpływających na losy naszego zbiorowiska, ustaliliśmy widzialność mechanizmu działania, przy użyciu którego element wpływał na klęskę, oraz stopień łatwości, oraz stopień łatwości z jaką można było danego elementu uniknąć względnie go pozyskać. Na naczelne miejsce wśród elementów szkodliwych wydobyliśmy w toku analizy poszczególnych epok brak rozumu politycznego. Stwierdzamy, że mechanizm, za pomocą działalności którego masoneria lub Żydzi mieli Polsce zadać klęski, nie został nigdzie jeszcze ujawniony. Ale nawet gdyby pewne przyczynki w tym kierunku znaleziono pytanie - które w myśl założenia naszej pracy trzeba sobie postawić - jest następujące:

 Czy przy większym rozumie przywódców narodu masoneria i Żydzi byliby doprowadzili nas do tych upadków, których doznaliśmy? Albo - czy głupota nasza i bez masonerii byłaby nas doprowadziła do tych upadków, któreśmy przeżyli?

 Odpowiedź na to pytanie jest zupełnie jasna i nic innego nie daje im równie dobitnego świadectwa, jak chociażby tekst Giertycha, wszędzie tam, gdzie nie pisze o masonach i Żydach. A więc skoro głupota i brak rozsądku naszej polityki - elementy tak bardzo od nas zależne - były nieskończenie ważniejszą przyczyną naszych klęsk od działań masonerii i Żydów - elementów obcych, trudnych do zbadania i unicestwienia - to odwracanie uwagi od przyczyn ważniejszych i kierowanie całego niemal wysiłku umysłowego na zarzuty pod adresem czynników drugorzędnych było dalszym ogłupianiem narodu, a co za tym idzie, przygotowaniem go do popełniania błędów i narażania się na nowe klęski. Tak też się stało. Naród nasz, ogłupiany konsekwentnie, z jednej strony apologią ruchów powstańczych i potępieniem myśli politycznej przez piłsudczyków, a drugiej - gołosłowną tezą wyłączności "winy" masonów i Żydów przez dmowszczyków - po dwudziestu latach tego makabrycznego kontredansu fałszów runął podczas drugiej wojny światowej w przepaść nowych spisków, mesjanizmu, apolityczności.

 Można by zauważyć, przechodząc do cytowanego powyżej tekstu Giertycha, iż finansowanie przez banki żydowskie rozmaitych przedsięwziąć różnych władców nie świadczy jeszcze o tym, żeby owe przedsięwzięcia miały być przez te banki dyktowane i żeby miały być popierane w celu innym niż tylko zdobycie tłustych procentów lub zastawów. Finansowania takie wówczas były na porządku dziennym i wypadek elekcji Augusta  nie miał w sobie absolutnie nic niezwykłego. Znacznie gorsze były elekcje inne, które były finansowane wprost przez kasy mocarstw ościennych, mających interesy wcale nie finansowe, lecz na pewno polityczne w finansowaniu danego kandydata.  Nie ulega wątpliwości, że i August II mógł z łatwością znaleźć sobie dużo tańszy - w znaczeniu pieniężnym - kredyt u dworów, które go popierały. Jeżeli nie uciekł się do tego i korzystał z pomocy bankierów wiedeńskich, to znajdujemy w nim rys jego polityki, który będzie się przewijał przez cały ciąg jego 30-letniego panowania: dążenie do utrzymania się na równym parytecie z mocarstwami, obrona przed hegemonią rosyjską nad Polską. Jeżeli linii tej nie potrafił utrzymać do samego końca, to tylko dlatego, że prześladował go los - i głupota szlachty polskiej.

 Dalej trzeba stwierdzić, że August II był niedowiarkiem i kpił sobie zarówno z religii protestanckiej, jak i katolickiej, ale syna wychował niezwykle konsekwentnie w duchu katolickim, i to nawet przez oddanie go w ręce jezuitów. Zrobił to wbrew woli królowej, zaciekłej protestantki. Gdyby tajne związki miały rzeczywiście na celu tylko pognębienie katolicyzmu i wzmocnienie protestantyzmu, a to mogłoby być jedynym bodźcem do ich rzekomego działania na szkodę Polski, gdyby - dalej - August Mocny rzeczywiście tak tym związkom ulegał, wówczas jest rzeczą pewną, że wychowanie późniejszego Augusta III byłoby poszło inna drogą. Bo, o ile rzeczą wcale nie dowiedzioną jeszcze jest, że wstępował Sas na tron w celu podziału Polski to jest rzeczą niezbitą i przyjętą przez cała naszą historiografię, że celem działania jego ostatnich lat życia było zapewnienie sukcesji w Polsce swemu synowi.

 Po trzecie nadmienimy, że otaczanie się alchemikami, wiara w kabałę i w astrologów nie może być cytowana jako argument na to, że król był narzędziem w ręku jakichś potężnych ukrytych związków masońskich, działających na naszą, a więc i na jego zgubę. Może to być najwyżej chwyt pisarski użyty do urobienia uczuć czytelnika w pewnym kierunku.

 A teraz wyrzućmy na światło łańcuch sugestii Giertycha, który doprowadza do konkluzji, iż August wstąpił na tron z myślą o podziale. Pierwsze ogniwo, to jest zapewne Beschernera, że pod pokrywką pijacką kryła się w Bractwie powaga działań politycznych. Drugie - dodatek Morawskiego, że dojrzewał (chyba tam) "wielki plan". Trzecie i ostatnie, to wniosek Giertycha, ze "wielki plan" to był rozbiór Polski i że August wstępował na tron z tą myślą.

 Przeciw takiemu interpretowaniu, takiemu tworzeniu historii trzeba zaprotestować z całą stanowczością. Nic dziwnego, że zawodowi historycy odsądzają od czci i wiary wszelkich syntetyków i politycznych analityków dziejów, skoro książka pisana przez ucznia najpoważniejszego umysłu politycznego, pracuje powyżej zdemaskowaną metodą i dochodzi do tak absurdalnych wniosków.

 W rzeczywistości "wielki plan" Augusta był przede wszystkim planem wprowadzenia absolutnej i dziedzicznej monarchii w Polsce. Odstąpienie pewnych dzielnic Rosji i Prusom było tylko środkiem koniecznym dla uzyskania pomocy lub zgody sąsiadów na tę rewolucję. Pisanie w syntezie dziejów o tym planie i wymienianie środowiska, nie wspominając wcale o istotnym celu, wydaje się być grubym fałszerstwem, które by zdyskwalifikowało zupełnie autora w każdym, bardziej niż nasze wykształconym społeczeństwie. Wreszcie wniosek, iż August II przyjechał do Polski na koronację już w celu podziału, jest nonsensem i nie ma najmniejszej podstawy w faktach. August II wszystko co czynił, czynił w swoim i swojej dynastii interesie, tak zresztą, jak to czynili wszyscy monarchowie dziedziczni w całym świecie. Najpierw pragnął wzmocnić władzę i tym samym wzmocnić i Polskę, i siebie.

 Potem, gdy ujrzał, że egoizm i zaślepienie szlachty do tego nie dopuści drogą reformy legalnej, zaczął robić plany przewrotu przy pomocy wojsk saskich i mocarstw sąsiednich, za cenę cesji pewnych ziem. Można by sądzić, że udanie się tego planu i unia z Saksonią byłaby nas ocaliła od późniejszych rozbiorów, zdławiła możliwość rozwoju Prus i doprowadziła w szybkim tempie nie tylko do odzyskania strat, ale i do dominującej pozycji na wschodzie Europy. Giertych, tak jak wszyscy niemal Polacy, dlatego być może nie widzi tej oczywistości , że dla narodu na tym stopniu wychowania politycznego, jak my jesteśmy, i o tak spaczonych kierunkach w tym wychowaniu, uznanie może znaleźć tylko reforma połączona z jakimś cierpiętnictwem, z jakąś bezinteresownością. A jednak wszyscy wielcy  m o n a r c h o w i e   t w o r z y l i   m o c a r s t w a  z  n a r o d ó w, którym przewodzili, nie dzięki bezinteresowności, ale właśnie dzięki wielkim ambicjom i dążeniom do własnej potęgi i sławy - właśnie tym dwóm motorom, które przyświecały Augustowi, gdy przyjeżdżał do Polski.

http://www.czasgarwolina.pl

 Nie mogło być przytomnego człowieka obejmującego wówczas tron polski, który by nie miał zamiarów wzmocnienia władzy i wprowadzenia dziedziczności tronu. Zamiary te nie były obce żadnemu z jego poprzedników ani następców, ani też współzawodnikowi jego, Stanisławowi Leszczyńskiemu. Wszystko, co potem uczynił znajduje doskonałe wytłumaczenie w jego osobistych i dynastycznych interesach, nie ma więc najmniejszego powodu szukania przyczyny tych poczynań we wpływie tajnych związków masońskich lub Żydów.


  Tyle z książki Aleksandra Bocheńskiego historyka (proszę nie mylić z jego słynnym krewniakiem - dominikaninem). Trzysta lat po opisywanym okresie saskim Polska ma podobne problemy, nieprawdaż? Nie dowiemy się jednak tego z mass-mediów, te nie uczą.

                                                                                                                       A. Dobrowolski

                                   ,http://www.czasgarwolina.pl 


Ilustracje z Internetu: m.in. Edyta Mądzelewska "Rozmowy o modzie" (desa.pl)
 

.