25 września 2018r. Imieniny: Aurelii, Kleofasa, Władysława
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
O decyzji Sądu Najwyższego

 Sąd Najwyższy orzekł, że właściciele mieszkań czynszowych ("kamienic") mają prawo zażądać opłaty za bezumowne korzystanie z ich mieszkań - uczynionych niegdyś komunistycznym nakazem mieszkaniami pod zarządem kwaterunkowym władz lokalnych - bezpośrednio od lokatorów, a nie od władzy gminnej czy miejskiej, która tych lokatorów zakwaterowała.

 Jest to krok w stronę uzdrowienia sytuacji społecznej w Polsce, bo przywraca indywidualną odpowiedzialność za korzystanie z mieszkania tego lokatora który z niej bezpośrednio korzysta i upraszcza zależność między ludźmi eliminując kolektywistyczną odpowiedzialność pośrednika - gmin/miast.

 Jednak moment w którym SN ogłosił werdykt nasuwa podejrzenie, że uczynił to przeciwko reformującemu sądownictwo rządowi PiS. Już Czesław Miłosz zdradzając tajniki polityki pisał: "Słowa nie znaczą to co znaczą, ale to przeciw komu zostały użyte". Ponieważ sądy są centrum układu władzy III RP, to SN mógł ogłosić swój werdykt właśnie teraz, aby wzburzyć lokatorów z kwaterunku nie rozumiejących trójpodziału władzy przeciwko wykonawczej władzy PiS, mogącej jawić się jako "odbierająca prawo do godnego mieszkania/cudzej własności mieszkaniowej*". (*- niepotrzebne skreślić, albo nie).

 Co wobec tego wypada czynić ludziom poważnym?

 Po pierwsze - w ocenie sytuacji nie należy uczciwych właścicieli mieszkań winić za domaganie się uczciwego czynszu od uczciwych lokatorów. Nazywanie właścicieli pejoratywnie "czyścicielami" kamienic to grzech. Nie wszyscy właściciele nabyli lub zbudowali kamienice w takich okolicznościach jak włodarz niedalekiego od Garwolina miasta.

 Po drugie - wszyscy ci, którzy chcieliby zapewnić ludziom biednym tanie mieszkania muszą zrozumieć, że rozwiązywanie trudnych problemów jest trudne. "Olśniewające" rozwiązanie polegające na tym, by zabrać jednym wolność dysponowania swą własnością, żeby dać ją drugim oparte jest na przeświadczeniu o własnym geniuszu a głupocie wszystkich poprzednich pokoleń ludzi, którzy takie rozwiązanie nazywali rabunkiem.

 Po trzecie - uproszczenie prawa będzie jednak miało dobry wpływ na potanienie czynszów na wolnym rynku. Ponieważ właściciele mieszkań czynszowych odzyskają prawo do wykwaterowania niepłacących, to chętniej będą budowali nowe mieszkania czynszowe i po nasyceniu rynku ich ilością czynsze spadną. To jest droga poprawy sytuacji ludzi bezdomnych (nie licząc ludzi ubezwłasnowolnionych - nieodpowiedzialnych za siebie).

 (Dotychczas budowanie nowych kamienic czynszowych było nierentowne, bo nieuczciwi lokatorzy mogli unikać płacenia jawnie drwiąc z właścicieli, a prawo chroniło ich "z ważnych względów społecznych", czyli z powodu obowiązywania religii socjalistycznej w rzekomo neutralnym światopoglądowo państwie.)

 Kiedy w Polsce pojawi się możliwość wykwaterowania lokatora ze swojego mieszkania, wiele skromnych domów i mieszkań, które stoją dziś puste - bo ze względu na "prawa lokatorów" strach do nich wpuścić lokatorów - , zostanie za darmo użyczona porządnym biedakom. Tak biedacy uzyskają mieszkania, które będą utrzymywać w stanie używalności.

 Po czwarte - dzieci z biednych rodzin w świecie poszanowania własności uzyskają gwarancję, że kiedy same dorobią się i kupią mieszkanie na wynajem, nie zostanie im ono zajęte przez miejsko-gminny kwaterunek. Kołowrót roszczeniowości zostanie przerwany.

 Należy przyjąć werdykt SN bo jest dobry, choć być może pomyślano go jako prowokację.

 Nie należy reagować nań decyzją o budowie osiedli komunalnych, bo staną się osiedlami patologii. (Do budowy takich osiedli będą namawiać banki, bo ich kredytowanie to dla nich bezproblemowy interes - dlatego są mecenasami socjalizmu.) Z możliwych wariantów socjalistycznej pomocy bezdomnym najmniej problematyczne jest wypłacanie dodatków mieszkaniowych, za które bezdomni wynajmą sobie mieszkanie prywatne. Tylko ubezwłasnowolnionym [których rozpoznamy po tym, że nie mają prawa wyborczego jako niezdolni do odpowiedzialnych decyzji, ;-)] można wybudować schroniska.

 Nawiasem mówiąc, nieuczciwi nabywcy kamienic w śródmieściu stolicy w świecie uczciwej konkurencji mieszkaniowej zawiodą się na swym zakupie, bo ich ponurych, niewygodnych nor bez parkingów i ogrodów przy ulicy Marszałkowskiej nie będą mogli wynająć za satysfakcjonującą cenę.

 Tak to należy ocenić sytuację, bo sprawy ludzkie są poważne a nasz świat jest logiczny.

 Że co? Że nie jest? Aaaa, to przepraszam.

                                                                                                      A. Dobrowolski

 

Trzy myśli o zależności osoby i społeczeństwa; domu i miasta; konieczności uznania dekalogu wspólnych zasad i obszarów jednostkowej wolności.

 

http://www.czasgarwolina.pl"Jest to zasadnicza wizja świata. Zakłada ona, że jeśli cos budujesz, nie możesz po prostu postawić tego czegoś w odosobnieniu, ponieważ twoim zadaniem jest także naprawienie świata wokół i wewnątrz, sprawienie, ażeby ten kawałek świata w tym jednym miejscu stał się bardziej spójny i kompletny. I żeby tworzona przez ciebie budowla, w miarę jak ją stawiasz, zajmowała odpowiednie miejsce w systemie natury."


"W Timeless Way of Building twierdzimy, że każde społeczeństwo, które stanowi żywą i spójną całość, będzie kiedyś miało własny, niepowtarzalny i odrębny język wzorców, utrzymujemy ponadto, że każda jednostka w takim społeczeństwie będzie posługiwała się własnym językiem, częściowo dzielonym z innymi, ale jako całość niepowtarzalnym, właściwym wyłącznie umysłowi tej jednostki. Zatem w zdrowym społeczeństwie będzie tyle języków wzorców, ilu ludzi - chociaż języki te będą wspólne i podobne do siebie."


"Zgodnie z naszym założeniem próbowaliśmy także jak najgłębiej wniknąć w naturę środowiska ludzkiego i mamy nadzieję, że znaczna część naszego języka będzie rdzeniem dowolnego, sprawnie działającego języka wzorców, który każda osoba buduje dla siebie we własnym umyśle. W tym sensie przynajmniej część przedstawionego tutaj języka to archetypowy rdzeń wszystkich możliwych języków wzorców, dzięki którym ludzie stają się bardziej ludzcy i pełni życia."

 

Christopher Alexander, wstęp do "Języka wzorców"

.