19 listopada 2018r. Imieniny: Elżbiety, Seweryny, Salomei
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
O dniach Garwolina słów kilka
Jak co roku garwolińskie rodziny tłumnie przybyły na tzw. „kwadrat” by świętować Dni Miasta. Wiele tematycznych stoisk przygotowanych z tej okazji nie mogło „uwolnić” się od natłoku mieszkańców Garwolina. Stoiska piwne,  jak zawsze cieszyły się dużym powodzeniem. Młodzież przybyła nawet z najdalszych zakątków powiatu, zapewniła wysoką frekwencję  na finałowym koncercie. Obserwować można było ich uradowane twarze, czekające cały, długi rok, aby móc pobawić się na koncercie gwiazdy, ale tak intensywnie by wystarczyło na kolejny rok. Dodatkowo karuzele w wesołym miasteczku kręciły się bezustannie, a kolejka do kramiku z watą cukrową również wydawała się nie mieć końca. Wszystko to składa się na coroczny, sielankowy opis obchodów Dni Miasta, tak mocno przewidywalnych i powoli stających się coraz mniej atrakcyjnymi…

Jedynym zaskoczeniem dla  mieszkańców miasta była fatalna, sobotnia aura, która pokrzyżowała plan obchodów, zniechęcając garwolinian do wyjścia z domu. W zaistniałej sytuacji zauważalny jest jeden pozytyw, mianowicie można pokusić się o stwierdzenie, że esencją tegorocznych Dni Garwolina były dwie imprezy niebędące bezpośrednio powiązane z oficjalnymi obchodami Dni Miasta, odbywające się w czwartek (11.06) i piątek (12.06),. Mowa tu oczywiście o spektaklu słowno-muzycznym garwolińskiego Teatrzyku „Od Czapy” pt. „ Grechuta tam i z powrotem” oraz o kolejnym już hiphopowym koncercie w Cafe Klimaty.

Przedstawienie „Grechuta tam i z powrotem” to próba przybliżenia postaci Marka Grechuty poprzez przypomnienie jego największych hitów z różnych etapów twórczości, pomiędzy, które zgrabnie wpleciono wątki biograficzne artysty. Wszystko to pokazane w przesympatyczny dla oka i ucha sposób, przez niezwykle utalentowaną garwolińską młodzież. Spektakl zwabił do sali kinowej  zarówno młodsze, jak i starsze pokolenie mieszkańców miasta. Rodzinna atmosfera i przyjazny klimat, były dodatkowym gwarantem sukcesu odniesionego przez młodych artystów, obok ogromnego ich talentu, pomysłowej aranżacji przedstawienia oraz zaangażowania i pracy, jaką włożyli w przygotowania. Wszystko to, by jak określiła to reżyser widowiska - Anna Żochowska „przedstawienie okazało się trochę mniejszą klapą”.

Drugą imprezą, o której trzeba wspomnieć to hiphopowy koncert w Klimatach, na którym nie zabrakło licznej grupy przedstawicieli z każdej „dzielni” naszego miasta. Popis swoich umiejętności dała warszawska grupa JWP oraz garwolińscy artyści ze Studia 4 Ściany. Publika bawiła się znakomicie i swoim zachowaniem pokazała, że tego typu imprezy mają rację bytu oraz zaprzeczają odwiecznemu mitowi, że garwolińskie imprezy kończą się porażką, podczas gdy w okolicznych wioskach ludzie bawią się świetnie. Impreza zanegowała również powszechny frazes, ze garwolinianie,  bawią się  tylko wśród anonimowego tłumu, przy alkoholu taniej kupionym w sklepie monopolowym oraz gdy wstęp na imprezę  jest bezpłatny.

Chyba nie trzeba nikogo przekonywać, że przytoczone wydarzenia  zorganizowane opcjonalnie do Dni Garwolina były strzałem w dziesiątkę , o czym świadczy wysoka frekwencja na każdej z nich . Cieszy fakt, że od niedawna  powstają   tego typu alternatywne eventy,  pozwalające w bardziej kreatywny  i pomysłowy sposób spędzić czas i dać możliwość  zaprezentowania się młodzieży szerszej widowni. Fakt, że masowe imprezy przestają nam już wystarczać (zwłaszcza młodszej części mieszkańców Garwolina) powinien zadawalać,  gdyż wynika z powolnej zmiany  mentalności i potrzeb kulturalnych garwolinian.
Małgosia Mazurek